Jest wpół do pierwszej, a ja nadal nie śpię. Dziwne, ale nie odczuwam potrzeby owego snu. Gorzej jest rano. No, ale mniejsza z tym.
Znów ta szkoła. Jutro cztery lekcje plus dodatkowe z matmy. Przeżyje. Przynajmniej tak sądzę. Chociaż te dwie godziny z panią M. zapowiadają się koszmarnie. I jeszcze jakiś konkurs, na który dopiero będę się uczyć. Istna m-a-s-a-k-r-a.
Święta, święta i po świętach. Ja w kościele nie byłam ani razu, mimo, ze powinnam. Za dwa tygodnie bierzmowanie, ale ono dla mnie nie ma większego znaczenia. Ot, papierek, świstek, trzecie imię, wymęczenie się w kościele i ende. Kościół zszedł na psy. Kiedyś byłam bardzo religijną osobą ( tak, naprawdę! chociaż sama w to nie wierzę, ale tak rzeczywiście było) to teraz... No, ale spójrzmy racjonalnie... Umarł JPII to to wszystko się popierniczyło. Pojawił się ojciec Rydzyk, który kojarzy mi się z jakimś pedofilem ( oO), a ten nowy papież jest jakis taki... sztuczny. Kościół już teraz nie ma tej prawdziwej wartosci, jaką miał przypuścmy podczas Drugiej Wojny, kiedy to ludzie WALCZYLI o wiarę. Ja do kościoła nie chodze, aczkolwiek modlę się i wierzę. Czemu nie chodzę? Jak tylko wejdziesz do środka armia Rydzykowych moherów rzuca ci zdegustowane spojrzenia i zaczyna paplać. Ale, nie, przecież one są wiernymi Katoliczkami, prawda? ładne mi katoliczki i ładna mi ich wiara.... Naprawdę, jak widzę, to co się dzieje, to aż się boję... Nie mówię, że ja jestem idealna, bo do tego mi daleko, ale.... Ludzie w większości krytykują innych a nie patrzą na siebie...
Mam dość tej cholernie monotonnej Polskiej rzeczywistości. I tych chorych poglądów.
Chcę rok 2013. I mój wyjazd na stałe do Niemiec. Chociaż niesamowicie irytuje mnie zachowanie mojej rodziny, która twierdzi, że "Polska dla Polaków i tutaj mamy mieszkać" . To jest totalnie chore. Ja siebie nie widzę w tym zawszonym, źle zorganizowanym kraju, dzieci Bravo, dresów i Barbie.
Mam dość moich rodziców i odliczam dni do tego momentu, aż zdam maturę i będę mogła wyjechać. Uwolnić się. Zerwać kajdany.
Oczywiście, zapewne będę tęsknić, ale tak trzeba... To tutaj czuję się obco... Musze odnaleźć swe miejsce na ziemi... I tyle.
Mam nadzieję, że moje chore sny, w końcu się skończą i przyśni mi się coś miłego. A więc sobie życzę przyjemnej nocy i wam tez tego życzę.
Dobranoc :)