czwartek, 10 czerwca 2010

myry-myry



Jestem tak cholernie padnięta, że ledwo co siedzę. Historia zrobiona, a jutro kolczyk w chrząsteczce. Chce mi się zapalić, ale nie ma jak, cholerka. Na górze mój Damonek, seks nad seksy, bg na bogów i wampir nad wampiry. Normalnie gorąco mi się robi na jego widok :D
Dziś był ciekawy dzień, chociaż popołudnie bez kłótni z ojcem, to popołudnie stracone. Mądra jesteś, Marggy, bardzo nawet powiedziałabym. *_*
J. miała dziś ładnego bananka na twarzy, jak słyszała rozmowę moją z moją mamą. ('Pocałuj mnie w dupę! ') Tak, moja mama wymiata.
I ujezdżanie miotły w inter było boskie. Sobota - Wro? Oby, oby. Musze zakupić Ice'y kochane, bo westy setki się kończą ;c Jaka szkoda.

Ciao.  

Ps. Jak żule potrzebne to ich nie ma, a jak nie potrzebne to są az w nadmiarze, boż. Jakie pasożyty, ej.


I na koniec seksowny Damon.